Złote myśli – 15.11.2020 r. – Dar od Boga

Talenty, talenty… o co właściwie chodzi w tej przypowieści? Mam starać się lepiej gospodarować pieniędzmi? Mam pomnażać swoje talenty artystyczne, sportowe, bo jak nie, to Bóg się na mnie obrazi? Przecież teraz nawet nie mam jak. Siedzimy wszyscy w domu, nie można wyjść. A ludzie w czasie wojny, w jak sposób mieli pomnażać swoje talenty, skoro musieli walczyć o każdy dzień swojego życia? To jest frustrujące. Mam stanąć przed Bogiem i powiedzieć: „Pracowałem, by wyżywić rodzinę. Nie miałem już sił na to, by rozwijać swój talent i zostać piosenkarzem. Zmarnowałem swój talent piosenkarza.”

A może… a może Bogu chodzi właśnie o to, by nieustannie odkrywać siebie, by nieustannie rozwijać siebie w bliskości Bożej, by być lepszym, by dawać siebie innym, jeśli tego potrzebują, by chronić życie, a nie odbierać, by mnożyć Słowo Boże na świecie, w rodzinie, wśród znajomych. Może chodzi o to, by być w życiu dzielnym człowiekiem, jak niewiasta z Księgi Przysłów. W oczach Boga „Jej wartość przewyższa perły”, a przecież z naszego punktu widzenia nie robi niczego niezwykłego. Stara się o wełnę, pracuje starannie rękami, otwiera dłoń ubogiemu. Czy zajmując się zwykłymi rzeczami pomnażam talent od Boga? Może to pomnażanie talentów to budowanie w rodzinie atmosfery wzajemnej ufności i miłości, a by pomóc nam to osiągnąć, Bóg wyposaża nas w dodatkowe zdolności: umiejętność mówienia, słuchania, grania na instrumentach, pisania, śpiewania.

Wszyscy otrzymaliśmy od Boga jeden ten sam talent. Każdy z nas tyle samo.
Jeden talent (dar) – życie.
Z tego życia zostaniemy na koniec rozliczeni.

Jak je przeżyliśmy?
Czy trwaliśmy w Bogu, by móc przynieść owoc obfity?
Czy byliśmy synami i córkami światłości i synami i córkami dnia?
Jeśli tak, to ten ostatni dzień nas nie zaskoczy.

Będziemy mogli powiedzieć:
„Boże, rozmnożyłem talent, który dostałem od Ciebiemoje życie przyniosło owoce.
Zobacz: moje dzieci Cię znają, moja żona Cię kocha.
Powiedziałem wprost moim rodzicom, że jesteś dla mnie najważniejszy i dlatego nie wyobrażam sobie niedzieli bez spotkania z Tobą.
Mój brat… wybaczyłem mu i na nowo zaczęliśmy odbudowywać naszą relację.
Te wszystkie owoce składam na Twój ołtarz.
Tak oto pomnożyłem talent – dar, jaki mi podarowałeś na początku.
Kocham Cię, Boże. Pragnę wejść do radości Twojej.”